Inwestowanie na rynkach wschodzących

Pytania i odpowiedzi: Chiny i Indie – największe siły napędowe rynków wschodzących

Ten artykuł dostępny jest także w: angielski, holenderski, francuski, niemiecki, włoski, hiszpański

Chiny i Indie, jako kraje o ogromnym wpływie na całe uniwersum rynków wschodzących, są przedmiotem licznych zadawanych mi pytań, których najwięcej jest zwykle w czasie, gdy na obydwu rynkach pojawiają się sygnały pewnych problemów, np. spadku tempa rozwoju gospodarczego. W ubiegłym tygodniu, wraz z innymi przedstawicielami zespołu Templetona ds. rynków wschodzących udałem się na wycieczkę do Chin, by przeprowadzić szczegółowe analizy tamtejszego rynku i perspektyw rysujących się przed kluczowymi chińskimi spółkami. Pomyślałem, że to dobra okazja, by odpowiedzieć na kilka pytań czytelników dotyczących Chin i Indii.

 

CHINY

Czy spodziewa się Pan dalszego spadku dynamiki chińskiej gospodarki?

W drugim kwartale 2013 r., wzrost gospodarczy w Chinach sięgnął 7,5% rok do roku, zgodnie z docelowym poziomem ustalonym przez rząd na ten rok. Choć chińska gospodarka rozwija się nieco wolniej niż w kwartale pierwszym, gdy PKB poszedł w górę o 7,7% rok do roku, tempo chińskiego rozwoju jest i tak znacznie lepsze niż to notowane na innych dużych rynkach, a sytuacja ta najprawdopodobniej nie zmieni się w najbliższej przyszłości. Co więcej, Chiny coraz bardziej uniezależniają się od eksportu i dostosowują swą strukturę do potrzeb budowania bardziej zrównoważonego wzrostu.

Jest kilka powodów, dla których w moim zespole uważamy, że Chiny są w stanie utrzymać solidny wzrost gospodarczy w dłuższej perspektywie. Przykładowo, wraz ze wzrostem dochodów rozporządzalnych wśród przedstawicieli chińskiej klasy średniej (płace wielu konsumentów w Chinach rosną w skali roku o 20% i więcej), gospodarstwa domowe będą przeznaczały coraz więcej pieniędzy na oszczędności i inwestycje.

Ponadto, urbanizacja trwa w najlepsze, a rząd przeznacza coraz większe środki na infrastrukturę, budownictwo mieszkaniowe, a także świadczenia społeczne, edukację i ochronę zdrowia obywateli migrujących do miast.

Co więcej, nowi przywódcy powinni kontynuować reformy zorientowane na zmniejszenie zależności chińskiej gospodarki od eksportu i inwestycji, przy jednoczesnym zwiększeniu wpływu popytu krajowego na PKB. Można się także spodziewać mniejszej koncentracji na branżach oferujących niską wartość dodaną i w większym stopniu opartych na intensywnej eksploatacji siły roboczej i stawiania na zaawansowane technologie, wraz z wzrostem płac i rosnącym poziomem wykształcenia chińskich pracowników.

Co sądzi Pan o czerwcowym osłabieniu rynki akcji A?

Akcje A to papiery lokalnych chińskich spółek denominowane w renminbi, które są przedmiotami transakcji pomiędzy, przede wszystkim, lokalnymi inwestorami na giełdach w Szanghaju i Shenzhen. Uważamy, że ostatnie osłabienie tego rynku to efekt przesadnej reakcji na bieżące wydarzenia. Sygnały zapowiadające możliwe ograniczenie luzowania ilościowego w USA można interpretować jako oznaki rosnącej wiary w zrównoważone ożywienie amerykańskiej gospodarki, które byłoby korzystne dla chińskich eksporterów. Co więcej, planowane coraz bardziej intensywne działania japońskich władz w obszarze stymulacji pieniężnej i fiskalnej w nadchodzących kwartałach mogą zrekompensować niekorzystny wpływ spadku płynności ze strony USA. Interwencja Ludowego Banku Chin na rynku międzybankowym, mająca na celu ograniczenie skali sektora pozabankowego, także może poprawić warunki na rynkach finansowych. Odbicie już się rozpoczęło – rynki akcji A utrzymywały trend wzrostowy od końca czerwca do połowy września.[1]

W przypadku rynku tak dużego, jak Chiny, perspektywy nigdy nie są jednoznacznie dobre lub złe, zatem jakiekolwiek generalizowanie w tej kwestii byłoby błędem. W dłuższym horyzoncie czasowym, spodziewamy się coraz lepszych perspektyw rysujących się przed rynkiem akcji A, mając na uwadze nadal solidny wzrost gospodarczy w Chinach oraz reformy rynkowe zmierzające we właściwym kierunku. Według naszych analiz, wyceny akcji w ujęciu ogólnym nieznacznie przewyższają minima z 2008 r., zatem uważamy, że wiele akcji A chińskich spółek jest obecnie dostępnych na atrakcyjnych warunkach cenowych.

 

INDIE 

Kurs rupii sięgnął w sierpniu rekordowo niskiego poziomu, a wyniki tej waluty należą do najsłabszych na świecie w okresie od początku roku. Co sądzi Pan o tym osłabieniu?

To fakt, że rupia traci w ostatnim czasie na wartości. Część winy za to osłabienie ponosi słaba polityka Indii i kiepskie warunki inwestycyjne. Gdy sytuacja się poprawi, rupia może odzyskać stabilną pozycję. Słaby kurs waluty może być korzystny dla niektórych inwestycji. Przykładowo, słaba rupia tworzy znakomite warunki dla indyjskiego outsourcingu, gdzie koszty denominowane są w rupiach, a przychody – w dolarach amerykańskich. Dlatego coraz bardziej interesujemy się spółkami z tego rynku.

Niektórzy obawiają się obniżenia ratingów wiarygodności kredytowej Indii. Jakie jest, według Pana, ryzyko, że do tego dojdzie?

Agencje ratingowe generalnie przyglądają się aktualnym warunkom w danym kraju i podejmują decyzje w oparciu o perspektywy rysujące się przed gospodarką. To od rządu zależy, czy długofalowe fundamenty indyjskiej gospodarki pozostaną nienaruszone.

Czy spodziewa się Pan wzrostu presji inflacyjnej w Indiach w warunkach słabnącego wzrostu gospodarczego, deprecjacji waluty, podwyżek stóp procentowych oraz wyższych cen surowców?

Podobnie jak inni członkowie mojego zespołu, uważam, że rząd powinien przeciwdziałać inflacji stymulując wzrost wydajności produkcji, co jest zadaniem długofalowym. Nie widzę powodów, dla których kraj produkujący jedne z najtańszych i najlepszych leków na świecie oraz będący producentem oprogramowania i zapleczem usługowym całego świata nie miałby być w stanie produkować towarów na konkurencyjnych warunkach.

Co poradziłby Pan indyjskiemu rządowi w sprawie walki z tegoroczną deprecjacją rupii, dużymi deficytami w budżecie i na rachunku obrotów bieżących oraz spadkiem tempa wzrostu gospodarczego?

Uważam, że indyjski rząd powinien przede wszystkim zrobić wszystko co możliwe, by uwolnić potężny potencjał, jaki tkwi w Indiach. Indie nadal są eksporterem netto, jeżeli wykluczymy wpływ zapotrzebowania na energię. Nie należy zbytnio przejmować się deficytem na rachunku obrotów bieżących ani podejmować jakichkolwiek gwałtownych działań. Na pewno należy upewniać się, że indyjskie i międzynarodowe przedsiębiorstwa, które chcą inwestować i które mogą mieć wpływ na indyjską gospodarkę, inwestują we właściwy sposób. Moim zdaniem, rząd musi powoli redukować udział sektora publicznego w gospodarce oraz pozwolić prywatnym przedsiębiorstwom na inwestycje. Powinno to przełożyć się na wzrost wydajności produkcji, a w dalszej kolejności na poprawę wzrostu gospodarczego i umocnienie waluty. Optymizmem może napawać fakt, że rząd wreszcie podejmuje działania zorientowane na liberalizację inwestycji w wielu sektorach, jednak powinny one mieć na celu nie tylko zwiększenie napływu kapitału, ale także podniesienie wydajności produkcji.



[1] Wyniki historyczne nie gwarantują wyników przyszłych.

Twitter

Subskrybuj przez e-mail

Otrzymuj aktualizacje z bloga na skrzynke pocztowa

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, które muszą być wypełnione, są oznaczone