Inwestowanie na rynkach wschodzących

Czy kapitał nadal będzie pompowany na rynki wschodzące?

Ten artykuł dostępny jest także w: angielski, holenderski, francuski, niemiecki, włoski, hiszpański

Słabe punkty (czy też raczej domniemane słabe punkty) rynków wschodzących są od kilku miesięcy przedmiotem ożywionych dyskusji. Obawy o kondycję rynków wschodzących narastały wraz z burzą polityczną w Egipcie, spadkiem dynamiki w Chinach czy protestami i demonstracjami w Brazylii i Turcji w okresie letnim.

Myślę, że zbyt wielu inwestorów nie potrafi spojrzeć na te wydarzenia we właściwym kontekście. Większość z nich dochodzi do wniosku, że rynki wschodzące są skończone, szczególnie biorąc pod uwagę możliwość zakręcenia kurka z pieniędzmi przez amerykańską Rezerwę Federalną (Fed), co rzekomo miałoby pozbawić rynki wschodzące płynności niezbędnej do zabezpieczenia kursów krajowych walut i obsługi zadłużenia. Jak dotąd Fed nie zdecydował się na taki ruch, eliminując jedną z przyczyn niepokojów inwestorów. Myślę jednak, że są także inne powody, dla których inwestorzy wątpiący w potencjał rynków wschodzących potrzebują szerszego kontekstu.  

Nieodłącznym elementem takiego katastroficznego myślenia jest cały zestaw błędnych założeń. Po pierwsze, waluty niektórych rynków wschodzących umacniają się, zamiast słabnąć. Dobrym przykładem są Chiny i Tajlandia, których waluty od kilku lat umacniają się w stosunku do dolara amerykańskiego. Wiele rynków wschodzących nie jest uzależnionych od wsparcia Zachodu i świata rozwiniętego. Zwolennicy tezy, że kraje rozwijające się są zależne od krajów rozwiniętych, twierdzą, że pieniądze napływające z USA, Europy i Japonii pozwalają rynkom wschodzących wydawać kapitał ponad własne możliwości!  Paradoksalnie, inni twierdzą, że spadek dynamiki na rynkach wschodzących będzie miał negatywne konsekwencje dla krajów rozwiniętych.

Jeżeli przyjrzymy się zadłużeniu w skali globalnej, zobaczymy, że wiele krajów rozwiniętych ma większy dług w stosunku do PKB, większe deficyty budżetowe i większą zależność od popytu inwestorów z całego świata na ich obligacje. Co więcej, kraje rozwijające się mają generalnie znacznie większe rezerwy walutowe niż kraje rozwinięte.

Wielu ekonomistów i komentatorów prezentuje podobny sposób myślenia oparty na założeniu, że kraje rozwijające się nie są w stanie samodzielnie kierować swymi gospodarkami i potrzebują wsparcia świata rozwiniętego. W okresie kryzysu azjatyckiego w 1997 r., przedstawiciele licznych krajów rozwiniętych pouczali państwa azjatyckie w kwestii dyscypliny budżetowej. Nieco później, w latach 2008-2009, rynki wschodzące mogły obserwować upadek systemów finansowych w USA i Europie, a same nie tylko przetrwały ten kryzys, ale często radziły sobie coraz lepiej. W rzeczywistości, kraje rozwijające się notowały i – według nas – powinny nadal notować niezwykle dynamiczny wzrost dochodów na poziomie zarówno krajowym, jak i indywidualnym. Przyjęcie modeli gospodarki rynkowej oraz wdrażanie technologii podnoszących wydajność produkcji przynoszą korzystne rezultaty.

Azjatyckie rynki wschodzące: wyzwania i możliwości

Sporą część uwagi niezmiennie skupia na sobie największy rynek wschodzący na świecie, czyli Chiny. Dużo mówi się o pewnych powodach do niepokoju w odniesieniu do Chin, takich jak ryzyko bańki cenowej na rynku nieruchomości mieszkaniowych, problemy z zadłużeniem, itd. Chiny rozwijają się jednak w bardzo szybkim tempie. We wrześniu, wraz z członkami mojego zespołu, odwiedziłem budowę dużego kompleksu mieszkaniowego w Pekinie, w którym 70% obiektów zostało sprzedanych w ciągu zaledwie kilku tygodni. Ten sam trend dostrzegłem w innych odwiedzanych przeze mnie miastach, co potwierdza, że popyt na nieruchomości w Chinach nadal jest solidny.

Oczywiście Chinom nie wszystko się uda i pojawią się pewne problemy z dłużnikami, jednak w ujęciu ogólnym, kraj ten ma, według nas, potencjał do dynamicznego wzrostu, w szczególności na tle większości rynków rozwiniętych. Chińska gospodarka jest dziś drugą pod względem wielkości gospodarką na świecie, zatem spadek tempa rozwoju z notowanych w przeszłości dwucyfrowych poziomów jest zjawiskiem naturalnym. W przypadku gospodarki tych rozmiarów, wzrost w przedziale 7-8%, jaki zakłada wiele prognoz, nie powinien nikogo rozczarowywać.

Jeżeli chodzi o inne części Azji, Japonia drukuje obecnie dość duże ilości pieniędzy. Spodziewamy się przepływu części z tych środków do Azji Południowo-Wschodniej, na czym powinny skorzystać takie kraje, jak Wietnam, Filipiny, Tajlandia, Kambodża, Malezja, Singapur czy Indonezja.

Wokół Indii narosło ostatnio sporo pesymizmu, jednak pomimo wszystkich problemów, perspektywy wzrostowe na ten rok nadal wydają nam się korzystne. Prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego przewidują wzrost PKB w 2013 r. na poziomie ponad 5%[1], czyli nadal wyższym w porównaniu z większością rynków rozwiniętych. Wierzymy, że wybory, które zostaną przeprowadzone w Indiach wiosną 2014 r., mogą zaowocować rozwiązaniami niektórych problemów tego kraju. Z naszej perspektywy, wyzwania często są źródłem możliwości inwestycyjnych, które pojawiają się nie zawsze tam, gdzie moglibyśmy oczekiwać. Przykładowo, można byłoby przypuszczać, że deprecjacja indyjskiej waluty jest niekorzystna dla rynku akcji, a jednak są spółki, które mogą korzystać na takich warunkach. Można tu wskazać przedsiębiorstwa oferujące outsourcing, które prowadzą większą część działalności poza Indiami, ponoszą koszty w rupiach, ale zarabiają w dolarach amerykańskich. Dla takich firm, słaba rupia i mocny dolar to znakomite warunki.

Globalne ożywienie

Nawet w szczytowym okresie kryzysu zadłużenia kilka lat temu przeczuwałem, że Europa wreszcie odbije się od dna. Spodziewałem się, że ten proces będzie żmudny i będzie wymagał rozwagi i przemyślanych działań, ale ożywienie ostatecznie nadejdzie. Sądzę, że dziś ten scenariusz realizuje się w Europie. Na wschodnioeuropejskich rynkach wschodzących, spadek dynamiki wzrostu wywołany przez kryzys dał bodziec do zmian i reform, w niektórych przypadkach dość radykalnych. Uważamy, że Europa Wschodnia powinna radzić sobie dobrze w najbliższej przyszłości, a jeżeli ceny ropy będą nadal szły w górę, skorzysta na tym Rosja – największa gospodarka wschodząca w regionie.

Zmiany zachodzą nie tylko w dużych krajach. We wrześniu odwiedziłem Gruzję – małe państwo w Europie Wschodniej, które przechodzi obecnie radykalną przemianę. Skala korupcji, która była tam sporym problemem, znacząco zmalała. Podczas mojej podróży, widziałem liczne inwestycje budowlane, a tamtejsi ludzie wydają się z optymizmem patrzeć w przyszłość.

My z kolei jesteśmy optymistami, jeżeli chodzi o przyszłość globalnej gospodarki. Odbicie w Europie najwyraźniej nadal trwa. W USA, kontynuacja programu luzowania ilościowego przez Fed powinna napędzać wzrost w innych częściach świata. Z kolei Japonia z determinacją stymuluje swą gospodarkę poprzez ambitną politykę pieniężną. Sądzimy, że wiele rynków wschodzących na świecie powinno korzystać z niezmiennie solidnej płynności. Przykładowo, w Ameryce Łacińskiej, takie kraje, jak Brazylia, Chile czy Kolumbia, których deficyty na rachunkach obrotów bieżących pogłębiają się, mogą stać się odbiorcami coraz większych ilości kapitału inwestorów. Meksyk także wydaje się być dobrze przygotowany, by wykorzystać bardziej dynamiczną wymianę handlową i napływ większych ilości kapitału dzięki bliskiemu położeniu Stanów Zjednoczonych.

Mamy świadomość, że ten rok nie jest łatwy dla inwestorów na rynkach wschodzących. Pod koniec drugiego kwartału i na początku kwartału trzeciego, nastąpił masowy odwrót od akcji i papierów dłużnych z krajów rozwijających się. Niemniej jednak sądzimy, że ostatni odpływ kapitału okaże się tymczasowy. Po pierwsze, w systemie nadal jest dużo gotówki, a po drugie, biorąc pod uwagę dotychczasowy odpływ kapitału, przypuszczamy, że wielu inwestorów zredukowało swe ekspozycje na rynki wschodzące. Nie twierdzę, że wszyscy zaczną (lub powinni) zwiększać udział papierów z rynków wschodzących w swych portfelach, ale uważam, że wielu inwestorów może zacząć równoważyć swe portfele, gdy nastroje na rynkach się poprawią.



[1] Źródło: MFW, „World Economic Outlook”, lipiec 2013 r. © 2013. Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Twitter

Subskrybuj przez e-mail

Otrzymuj aktualizacje z bloga na skrzynke pocztowa

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, które muszą być wypełnione, są oznaczone